tak bardzo tęsknię

tak bardzo tęsknię bo nie widziałem już od lat jak w pełnej ciszy i błogiej uldze bezbronnie i lekko objawia się twoja twarz tak bardzo tęsknię prawdziwy kolor twojego spojrzenia skrył się przez sińce i rany nie wiesz czy można być jeszcze niewinnym w obliczu tego co krwawi i nie wiesz czy wolno być dzieckiem tak bardzo tęsknię bo piękno twoje włożyło maskę przywdziało zbroję nie wierzysz w światło w swój kolor włosów nie wierzysz w ton swego głosu tak bardzo tęsknię bo sztuczne gesty przykryły prawdziwe łzy i śmiech szczery nie ma dotyku nie ma wejrzenia nie ma bliskości już nie ma ryzyko zbyt wielkie okryte jest wszystko przed światem drugiego tak szczelnie tak bardzo tęsknię tak wiele zrodzone w nas z lęku jak lód co skuł całą ziemię oddalił nas wszystkich od siebie przemienił ciało w kamienie tak bardzo tęsknię

Poprzedni

o naśladowaniu świętego Tomasza

Następny

spotkanie