pieśń Łazarza

Gdy mnie obudziłeś byłem już prawie pogodzony z całą moją rozpaczą z moją śmiercią i przyjmowałem ze spokojem ciemność wiedziałem przecież że mrok to mrok grób to grób a śmierć moja jest właśnie moją śmiercią na wieki a z pustyni mojego ciała nie zakwitnie już żaden kwiat nie zabije źródło gdy mnie budziłeś moje wycie już dawno z upływem ostatnich kropel krwi zamieniło się w zwykłe milczenie gdy mnie zawołałeś popłynęła we mnie krew poczułem ból i chciałem krzyczeć z radości… że wymawiając po prostu me imię dotknąłeś mnie życiem wymawiając me imię dotknąłeś mnie życiem

Poprzedni

nauczę się chodzić po wodzie

Następny

szew życia