o naśladowaniu świętego Tomasza

Jeśli tylko wierzymy w Tego który urodził się bezdomny i niechciany który wszedł do Rzeki aby pójść na dno który udał się na Pustynię by umierać z głodu i który co dzień w każdej chwili jest gdzieś Cichym, Połamanym Barankiem to naszym powołaniem jest patrzenie na przebite Dłonie i dotykanie Ran to wszystko co mamy czynić i kiedy stoimy na rozstaju dróg nie wahamy się schodzić tam gdzie ciemniej choćby nasze własne światło ledwo się tliło wiemy bowiem że Jego rany są liczne i że naszym powołaniem jest szukać je na krańcach świata bo wszędzie są bracia zalęknieni i osamotnieni trzymający się z trudem życia na samym krańcu własnego świata którym spod nóg osuwa się ziemia wiemy że Jego rany są tak liczne jak gwiazdy na nocnym niebie jak ziarenka piasku nad brzegiem morza a wszystkie one tęsknią za dotykiem za człowiekiem który na ich widok nie ucieka ze strachu ale przybliża się klęka całuje dotyka z czułością ran Jego którymi są wszystkie rany naszego świata

Poprzedni

ziarenko

Następny

tak bardzo tęsknię