braterstwo

Nie być już więcej wybrednym w miłości. Nie przebierać w czasie i w osobach. Tak jakbyśmy mieli kochać tylko niektórych, tylko czasami, tylko tych, których znamy, ale którzy „na to zasługują”, albo którzy nas obdarzyli miłością. Czy naprawdę nie można pokochać wszystkich. Czy dla każdego nie można mieć wyrozumiałości i życzliwości. Czy nie można się do każdego uśmiechnąć? Czy nie można każdemu przebaczyć? Czy można sobie pozwolić na niekochanie kogoś? Czy nie jest przypadkiem tak, że gdy nie kochamy tylko jednego człowieka, to nie kochamy tak do końca nikogo? I czy nie jest przypadkiem tak, że jesteśmy przecież jednością ze wszystkimi naszymi bliźnimi? I odrzucając, obmawiając i nienawidząc kogoś – zwracamy się jakby przeciw własnemu ciału?

Poprzedni

moralne życie nie wystarcza

Następny

bliskość